Polacy w belgijskim podziemiu. Opowieść o konspiracji, walka i walka na ziemi belgijskiej.
Istotnym elementem działalności Polaków w belgijskim podziemiu była współpraca z lokalnym ruchem oporu podczas II wojny światowej. Emigranci, robotnicy oraz byli żołnierze angażowali się w kolportaż prasy konspiracyjnej, przekazywanie informacji aliantom, organizowanie kryjówek i pomoc osobom zagrożonym aresztowaniem. Dzięki znajomości środowisk polonijnych i kontaktom z belgijskimi konspiratorami mogli wspierać akcje sabotażowe oraz tworzyć sieci wzajemnej pomocy, które miały znaczenie zarówno dla codziennego bezpieczeństwa ludności, jak i dla szerszej walki z okupantem.

1. POLACY W BELGII PRZED WOJNĄ
Kiedy we wrześniu 1939 roku wybuchła wojna, w Belgii mieszkała już dobrze zakorzeniona społeczność polska. Wielu Polaków przyjechało tu w okresie międzywojennym w poszukiwaniu pracy. Znajdowali zatrudnienie przede wszystkim w przemyśle ciężkim i górnictwie, szczególnie w Walonii, Limburgii i innych regionach przemysłowych. Powstawały polskie organizacje społeczne, związki, parafie, szkoły i środowiska skupiające emigrantów.
Nie była to więc społeczność przypadkowa ani pozbawiona własnych struktur. Kiedy Belgia została zajęta przez Niemcy w maju 1940 roku, właśnie istniejące wcześniej więzi społeczne i organizacyjne stały się jednym z fundamentów późniejszej działalności konspiracyjnej.
Wśród Polaków w Belgii znaleźli się ludzie o bardzo różnych doświadczeniach. Byli wśród nich przedwojenni emigranci zarobkowi, byli żołnierze Wojska Polskiego, uchodźcy, osoby związane z polskimi organizacjami politycznymi i społecznymi, a z czasem także ludzie, których wojna rzuciła do Belgii jako jeńców lub uchodźców.
2. OKUPACJA I POCZĄTEK KONSPIRACJI
W czasie niemieckiej okupacji życie Polaków w Belgii zmieniło się podobnie jak życie całego społeczeństwa. Zaczęły obowiązywać ograniczenia, represje, kontrole i gospodarcze podporządkowanie kraju okupantowi.
Belgijski ruch oporu nie powstał od razu jako jedna wielka organizacja. Początkowo tworzyły go niewielkie grupy, które zajmowały się przede wszystkim pomocą żołnierzom alianckim, zbieraniem informacji, kolportażem nielegalnej prasy i utrzymywaniem kontaktów konspiracyjnych. Z czasem działalność ta rozszerzyła się na sabotaż, akcje zbrojne i organizowanie struktur przygotowujących się do wyzwolenia kraju.
Polacy wchodzili w ten świat na różne sposoby. Część działała w polskich strukturach konspiracyjnych, inni współpracowali z organizacjami belgijskimi. Granica między tymi środowiskami nie zawsze była wyraźna.
3. POWN – POLSKIE PODZIEMIE W BELGII
Jedną z najważniejszych polskich struktur była POWN: Polska Organizacja Walki o Niepodległość. Organizacja została utworzona we Francji pod auspicjami polskiego rządu na uchodźstwie, a następnie rozszerzyła działalność na inne kraje Europy Zachodniej, w tym Belgię i Holandię.
POWN miała przygotowywać Polaków do udziału w walce z okupantem i do działań w chwili wyzwolenia. Nie oznaczało to jednak, że wszyscy jej członkowie prowadzili regularną walkę zbrojną. Konspiracja wymagała przede wszystkim ludzi, kontaktów, informacji, łączności i możliwości ukrycia działalności przed okupantem.
W Belgii szczególną rolę odegrał Edward Pomorski, związany ze środowiskiem polskiej emigracji w Liège. Wiosną 1942 roku został nawiązany z nim kontakt przez POWN. Jego zadaniem stało się organizowanie polskiej siatki w Belgii i Holandii. Zdołał on zwerbować około 500 Polaków.
4. EDWARD POMORSKI – CZŁOWIEK POLSKIEGO PODZIEMIA
Edward Pomorski należał do najważniejszych postaci polskiej konspiracji w Belgii. Przed wojną mieszkał najpierw we Francji, a następnie w Liège, gdzie zajmował się między innymi działalnością oświatową i społeczną wśród Polaków.
Jego działalność podczas wojny była związana z polskim rządem na uchodźstwie i strukturami POWN. Nie ograniczała się do samego werbunku. Konspiracja potrzebowała bowiem ludzi potrafiących utrzymywać kontakty, organizować sieć i działać pomiędzy różnymi środowiskami.
Pomorski jest dobrym przykładem tego, jak przedwojenna emigracja polska stała się podczas wojny jednym z zapleczy polskiego podziemia. Człowiek, który przed wojną zajmował się życiem społecznym polskiej kolonii, w czasie okupacji znalazł się w centrum działalności konspiracyjnej.
5. POLACY W REGIONACH PRZEMYSŁOWYCH
Szczególne znaczenie miały środowiska polskie związane z przemysłem i górnictwem. Polacy mieszkali między innymi w regionach, w których znajdowały się kopalnie i duże zakłady przemysłowe. To właśnie tam istniały zwarte społeczności, w których ludzie znali się jeszcze sprzed wojny. Informacja mogła przechodzić z rąk do rąk, a pomoc dla osoby poszukiwanej przez okupanta mogła zostać zorganizowana szybciej niż w całkowicie obcym środowisku. Jednocześnie nie należy przedstawiać całej polskiej społeczności górniczej jako zaangażowanej w konspirację. Większość ludzi próbowała po prostu przetrwać okupację. Do ruchu oporu wchodzili konkretni ludzie, ktorzy z wlasnej woli chcieli dzialac i przeciwstawic sie okupantowi.
6. LIMBURGIA I EISDEN
Jednym z miejsc, w których obecność polska była szczególnie widoczna, była Limburgii i okolice kopalń. Polscy górnicy stanowili tam część większej społeczności robotniczej, która już przed wojną miała własne organizacje i kontakty. W warunkach okupacji kopalnie i zakłady przemysłowe miały dla Niemców ogromne znaczenie. Praca, transport surowców i utrzymanie produkcji były częścią gospodarki podporządkowanej potrzebom III Rzeszy. Dlatego właśnie środowiska robotnicze stawały się ważnym miejscem działalności oporu: od rozpowszechniania informacji po pomoc osobom uchylającym się od niemieckich zarządzeń.
7. POLACY I BELGOWIE
Polskie podziemie w Belgii nie działało w całkowitej izolacji. Polacy kontaktowali się z belgijskimi organizacjami, korzystali z belgijskich dróg przerzutowych i wchodzili w relacje z miejscowymi konspiratorami. Było to naturalne. Konspiracja nie znała granic wyznaczonych przed wojną przez paszporty. Potrzebne były mieszkania, dokumenty, transport, żywność, informacje i ludzie gotowi podjąć ryzyko.
Z tego powodu historia Polaków w belgijskim ruchu oporu nie jest wyłącznie historią „polskiej organizacji działającej obok Belgów”. W wielu przypadkach była to historia współpracy pomiędzy ludźmi należącymi do różnych środowisk.
8. HELÈNE NOWAK – KOBIETA W KONSPIRACJI
Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów takiej działalności jest Hélène Nowak. Urodziła się w 1911 roku w Recklinghausen. Pochodziła z rodziny polskiej i od 1930 roku mieszkała w Belgii. Jej mężem był Czesław Zaczyk, górnik polskiego pochodzenia.
Podczas wojny Hélène Nowak działała jednocześnie w belgijskim Mouvement National Belge oraz w polskiej organizacji POWN. Pełniła funkcję łączniczki pomiędzy francuskimi i belgijskimi strukturami ruchu oporu, przewoziła amunicję i wykonywała tajne polecenia dowództwa. Działała między innymi w regionie Borinage, w Hautrage i Tertre, a także na terenie Francji.
Po wojnie jej wniosek o uznanie za członkinię zbrojnego ruchu oporu został zatwierdzony przez władze belgijskie. Jej przypadek jest szczególnie cenny, ponieważ został zachowany w kilku belgijskich zespołach archiwalnych. Co ważne, zwykłe akta cudzoziemców nie zawierały informacji o jej działalności konspiracyjnej. Dopiero zestawienie akt ruchu oporu, akt cudzoziemców i późniejszego dossier uchodźczego pozwoliło odtworzyć jej wojenną działalność.
Historia Hélène Nowak pokazuje również, jak łatwo kobiety zaangażowane w podziemie mogą zniknąć z tradycyjnej narracji wojennej. Nie dowodziły oddziałami na pierwszej linii. Przewoziły jednak amunicję, przekazywały rozkazy i utrzymywały kontakty, bez których konspiracja nie mogłaby funkcjonować.
9. KONSPIRACJA TO NIE TYLKO WALKA Z BRONIĄ
Wojenny opór często kojarzy się przede wszystkim z akcjami zbrojnymi. W rzeczywistości ogromna część pracy podziemia wyglądała zupełnie inaczej. Trzeba było zdobywać informacje, przekazywać wiadomości, organizować fałszywe dokumenty, pomagać ludziom przekraczać granice, ukrywać poszukiwanych i utrzymywać łączność z zagranicą. Polacy uczestniczyli również w tej mniej widocznej wojnie. Dlatego osoba, która przez dwa lata przewoziła wiadomości albo utrzymywała kontakt pomiędzy dwiema grupami, mogła mieć dla podziemia równie duże znaczenie jak człowiek uczestniczący w pojedynczej akcji sabotażowej.
10. WOJNA INFORMACJI
Jednym z najważniejszych pól walki była informacja. Belgijskie podziemie od pierwszych lat okupacji rozwijało własne sieci wywiadowcze. Zbierano informacje dotyczące niemieckich wojsk, transportu, gospodarki i sytuacji politycznej. Informacje te trzeba było następnie wydostać z okupowanego kraju i przekazać aliantom. W tym miejscu pojawia się kolejny, mniej znany wymiar polsko-belgijskiej współpracy. Nie chodziło o jedną wspólną „polsko-belgijską służbę wywiadowczą”. Istniały odrębne struktury, ale ich drogi przecinały się w konspiracji, szczególnie w sieciach działających przez Francję i Szwajcarię.
11. RIVERT – BELGIJSKA SIEĆ POD POLSKIM KIEROWNICTWEM
Polskie służby wywiadowcze posiadały swoje placówki w różnych krajach Europy. Jedną z nich była Station S działająca w Szwajcarii. W grudniu 1942 roku nawiązała ona kontakt z belgijskim oficerem Justinem Duchampsem, który wcześniej uciekł z niemieckiej niewoli. Przy wsparciu Polaków Duchamps stworzył Rivert – sieć kierowaną ze Szwajcarii, ale działającą na terenie Belgii. Była to belgijska sieć ruchu oporu, która miała jednak szczególną cechę: znajdowała się pod kontrolą polskich władz konspiracyjnych. Dzieki temu od początku 1943 roku informacje wojskowe dotyczące Belgii były przekazywane polskim służbom specjalnym działającym w Londynie. Był to jeden z najbardziej konkretnych przykładów współpracy polskiego wywiadu z belgijskim ruchem oporu.
12. INFORMACJE, KTÓRE MUSIAŁY WYDOSTAĆ SIĘ Z BELGII
Samo zdobycie informacji nie wystarczało. Raport musiał opuścić okupowany kraj. Dlatego ogromne znaczenie miały szlaki kurierskie prowadzące przez państwa neutralne, przede wszystkim przez Szwajcarię. Kurierzy przenosili dokumenty i wiadomości pociągami, na rowerach i pieszo. Tymi samymi drogami można było później ewakuować osoby zagrożone aresztowaniem albo alianckich agentów. Była to jedna z najniebezpieczniejszych części pracy konspiracyjnej. Jeden błąd, przypadkowa kontrola albo zdrada mogły doprowadzić do rozbicia całej sieci.
13. WSPÓŁPRACA WYWIADÓW
Współpraca nie zawsze przebiegała bez napięć. Belgijskie służby miały własne struktury, własne kontakty i własne kanały komunikacji z Londynem. Pojawienie się polskich struktur wywiadowczych działających poprzez belgijskie sieci mogło więc być postrzegane jako ingerencja. Źródła belgijskie pokazują, że w pewnym momencie pojawiły się właśnie takie napięcia. Strona polska broniła swojej działalności, argumentując, że jej celem jest wspólna walka z Niemcami i służenie sprawie alianckiej. To ważny szczegół, bo pokazuje prawdziwe oblicze wojennej współpracy: była ona możliwa, ale nie zawsze oznaczała pełną zgodność interesów.
14. ROK 1944 – PRÓBA UPORZĄDKOWANIA SIECI
W 1944 roku sytuacja zaczęła się zmieniać. W marcu belgijska Sûreté de l'État wysłała do Szwajcarii Josepha Romainville'a. Jego zadaniem było między innymi zorganizowanie nowych dróg przerzutu informacji przez Szwajcarię do Lizbony i dalej do Anglii. W tym okresie belgijskie struktury próbowały odzyskać większą kontrolę nad własnymi kanałami łączności. Sieci takie jak Rivert i Tempo zostały włączone w szerszy system organizowany przez belgijskie służby. Nie oznaczało to końca kontaktów z Polakami. Pokazywało jednak, że w miarę zbliżania się wyzwolenia państwa alianckie coraz dokładniej porządkowały własne struktury wywiadowcze.
15. JEŃCY, UCHODŹCY I LUDZIE W DRODZE
Wojna powodowała również przemieszczanie się ludzi. Polacy trafiali do Belgii jako uchodźcy, jeńcy, robotnicy czy osoby uciekające przed niemieckimi represjami. Istniały sieci pomagające ludziom przedostać się z jednego miejsca do drugiego. Jednym z przykładów była działalność związana z pomocą w ucieczkach i przerzutach. W dokumentacji belgijskiej zachowały się także informacje o polskich strukturach pomagających jeńcom wojennym. W Liège działała organizacja związana ze środowiskiem polskich weteranów, która zajmowała się między innymi organizowaniem ucieczek. Pod koniec 1942 roku została ona powiązana ze strukturami POWN. Takie działania przypominają, że opór wobec okupanta nie zawsze polegał na wysadzaniu pociągów. Czasem polegał na tym, aby człowiek poszukiwany przez Niemców dostał dokument, schronienie i możliwość dalszej drogi.
16. SABOTAŻ – ALE BEZ LEGEND
Polacy uczestniczyli w różnych formach działalności konspiracyjnej, ale należy zachować ostrożność przy przypisywaniu im konkretnych akcji sabotażowych. Belgijski ruch oporu prowadził działania przeciwko niemieckiemu transportowi, komunikacji i gospodarce. Sabotaż nasilał się wraz z rozwojem organizacji podziemnych i przygotowaniami do wyzwolenia. Nie każdą akcję przeprowadzoną w Belgii można jednak nazwać akcją polsko-belgijską tylko dlatego, że uczestniczył w niej Polak.
Dlatego tak ważne jest, aby oddzielać fakty od mitów. Dobrym przykładem jest historia Edwarda Gierka, który mieszkal w Belgii w latach 1937-1948, a w latach 1970–1980 pełnił funkcję I sekretarza KC PZPR i był faktycznym przywódcą komunistycznej Polski. Wokół jego działalności w belgijskim ruchu oporu narosło wiele legend, rozpowszechnianych przez propagandę PRL-u. Często przypisuje mu się również udział w założeniu Witte Brigade, organizacji ruchu oporu utworzonej w 1940 roku w Antwerpii przez Marcela Louette’a.
Jak wskazuje dr hab. Mirosław Szumiło, w artykule opublikowanym na łamach Dzieje.pl z dnia 21 marca 1923 roku, jego udział w belgijskim ruchu oporu był jednak bardzo ograniczony. Gierek dołączył do komunistycznego ruchu oporu dopiero w 1943 roku, a za jego najważniejszy wyczyn uznawano wynoszenie materiałów wybuchowych z kopalni, które następnie wykorzystywano do działań sabotażowych. Późniejsza propaganda PRL-u przedstawiała go natomiast jako wybitnego działacza i organizatora ruchu oporu w Belgii, co nie znajduje potwierdzenia w zachowanych źródłach.
17. WRZESIEŃ 1944
Kiedy we wrześniu 1944 roku wojska alianckie wkroczyły do Belgii, konspiracja znalazła się w zupełnie nowej sytuacji. Ludzie, którzy przez lata działali w ukryciu, zaczęli wychodzić z podziemia. Nie oznaczało to jednak natychmiastowego końca ich pracy. Dla wielu członków ruchu oporu rozpoczął się kolejny etap: przekazywanie informacji, identyfikowanie kolaborantów, pomoc w zabezpieczaniu dokumentów oraz współpraca z nowymi władzami i służbami. Dla polskich środowisk koniec okupacji oznaczał również początek trudnego powojennego okresu. Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, a część Polaków związanych z rządem na uchodźstwie nie chciała wracać do kraju rządzonego przez komunistów.
18. PAMIĘĆ, KTÓRA ZOSTAŁA W ARCHIWACH
Historia Polaków w belgijskim ruchu oporu nie jest historią jednej organizacji ani jednego pokolenia. To historia przedwojennych emigrantów, którzy znali Belgię jeszcze przed wojną. Historia ludzi związanych z POWN. Historia takich postaci jak Edward Pomorski. Historia kobiet takich jak Hélène Nowak, które przenosiły amunicję i rozkazy pomiędzy konspiracyjnymi strukturami. Historia Belgów, którzy współpracowali z polskim wywiadem, jak Justin Duchamps. Historia sieci takich jak Rivert, które łączyły belgijskie podziemie z polskimi strukturami działającymi na emigracji. To także historia ludzi, których nazwisk jeszcze nie znamy. Dlatego opowieść o Polakach w belgijskim ruchu oporu wciąż nie jest zamknięta.
Polacy walczący po stronie Belgów nie tworzyli armii liczącej tysięcy żołnierzy maszerujących pod polskim sztandarem. Byli to ludzie żyjący pomiędzy dwoma krajami i dwiema historiami. Górnicy, robotnicy, nauczyciele, byli żołnierze, uchodźcy, kurierzy, łączniczki i konspiratorzy. Jedni działali w polskich strukturach, inni w belgijskich, a jeszcze inni przekraczali granice obu światów. Nie było mundurów, frontu ani wyraźnej linii między jednym dniem a drugim. Były za to wiadomości przekazywane z rąk do rąk, fałszywe dokumenty, ukryte mieszkania, nocne podróże, kopalnie, dworce, granice i ludzie, którzy wiedzieli, że za jedną pomyłkę można zapłacić życiem. I właśnie dlatego historia polskiego oporu w Belgii zasługuje na pamięć.
Ta historia pokazuje rowniez, że Polacy jeszcze przed wojną stali się integralną częścią społeczeństwa i państwa belgijskiego. Nie tylko współtworzyli jego dobrobyt w czasie pokoju, pracując w kopalniach, fabrykach i zakładach przemysłowych, ale w chwilach wojennej próby stanęli również do walki o jego wolność. Ich zaangażowanie w belgijski ruch oporu jest dowodem na to, że polska społeczność była częścią belgijskiej historii nie tylko jako siła gospodarcza, lecz także jako wspólnota gotowa bronić kraju, który stał się jej domem.
Gosia Dymna