Polski Cmentarz Wojskowy w Lommel i 1. Dywizja Pancerna
Polski Cmentarz Wojenny w Lommel jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci związanych z udziałem Polaków w wyzwoleniu Belgii podczas II wojny światowej. Położony przy Luikersteenweg, jest jedynym samodzielnym polskim cmentarzem wojskowym na terytorium Belgii. Na jego terenie znajduje się 257 miejsc pochówku polskich żołnierzy. Większość pochowanych była związana z 1. Dywizją Pancerną gen. Stanisława Maczka, natomiast część należała do polskich dywizjonów Royal Air Force.
Historia cmentarza nie zaczyna się jednak w Lommel. Aby zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj znalazły się groby polskich żołnierzy, trzeba cofnąć się do 1939 r., następnie prześledzić powstanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, utworzenie 1. Dywizji Pancernej w Szkocji, jej przygotowania do inwazji na kontynent europejski, walki w Normandii oraz marsz przez Francję i Belgię.
Cmentarz w Lommel jest więc końcowym ogniwem znacznie dłuższego łańcucha wydarzeń: od klęski Polski w 1939 r., przez odbudowę polskiej armii na Zachodzie, aż po walki o wyzwolenie Flandrii we wrześniu 1944 r.

Korzenie 1. Dywizji Pancernej
W drugiej połowie lat trzydziestych polskie dowództwo zaczęło przywiązywać coraz większą wagę do rozwoju wojsk pancernych i zmotoryzowanych. Jednym z najważniejszych oficerów odpowiedzialnych za rozwój tego rodzaju wojsk był Stanisław Maczek. W 1938 r. objął on dowództwo 10. Brygady Kawalerii, pierwszej wielkiej polskiej jednostki pancerno-motorowej. Była to formacja nowoczesna jak na warunki Wojska Polskiego, przeznaczona do prowadzenia działań manewrowych i szybkich operacji. We wrześniu 1939 r. 10. Brygada Kawalerii walczyła przeciwko wojskom niemieckim. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, wycofała się na Węgry, a nastepnie do Francji. W 1940 r. jako dowódca 10. Brygady Kawalerii Pancernej walczył podczas kampanii francuskiej.
Upadek Francji nie oznaczał końca polskich wojsk pancernych. Maczek przedostał się do Wielkiej Brytanii, podobnie jak tysiące polskich żołnierzy ewakuowanych z kontynentu. I to właśnie na Wyspach Brytyjskich rozpoczęła się kolejna faza historii tej formacji.
Powstanie 1. Dywizji Pancernej
25 lutego 1942 r. Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz o utworzeniu 1. Dywizji Pancernej. Jej dowódcą został gen. bryg. Stanisław Maczek. Dywizję organizowano przede wszystkim na bazie żołnierzy mających doświadczenie z 10. Brygady Kawalerii Pancernej, ale z czasem jej szeregi zostały znacznie rozszerzone. W Wielkiej Brytanii rozpoczął się intensywny okres szkolenia. Żołnierze musieli nauczyć się obsługi nowych typów czołgów, prowadzenia działań w ścisłej współpracy z piechotą, artylerią, saperami i lotnictwem oraz funkcjonowania w ramach wielkich operacji armijnych. Polska dywizja choc była formacją aliancką, zachowała polskie dowództwo, tradycje, oznaczenia i strukturę narodową. Maczek miał świadomość, że przyszłe działania będą różniły się od wojny manewrowej z 1939 r. Dywizja musiała być przygotowana do współpracy z wojskami brytyjskimi, kanadyjskimi i amerykańskimi. W 1944 r. była już pełnowartościową formacją pancerną, wyposażoną głównie w sprzęt brytyjski i amerykański. Jej czas bojowy miał dopiero nadejść.
Lądowanie w Normandii
6 czerwca 1944 r. alianci rozpoczęli operację „Overlord”. Polacy nie znaleźli się jednak na kontynencie w pierwszym rzucie desantu. 1. Dywizja Pancerna została skierowana do Francji dopiero kilka tygodni później. Od końca lipca do początku sierpnia 1944 r. jej oddziały przeprawiały się przez kanał La Manche i docierały do Normandii. Dywizję podporządkowano 2. Korpusowi Kanadyjskiemu wchodzącemu w skład 1. Armii Kanadyjskiej. W sierpniu rozpoczęła ona działania bojowe. Dla wielu polskich żołnierzy był to moment, na który czekali od pięciu lat. Po raz pierwszy od kampanii 1939 r. mieli walczyć na kontynencie europejskim jako regularna polska formacja.
Falaise – pierwszy wielki sprawdzian
Pierwszym wielkim sprawdzianem dywizji były walki w Normandii. Wojska alianckie przełamywały niemiecką obronę i zmuszały Niemców do odwrotu. Celem było zamknięcie drogi wycofującym się oddziałom niemieckim. 1. Dywizja Pancerna otrzymała zadanie szczególnie trudne. Jej oddziały miały zająć pozycje w rejonie Chambois i wzgórza Mont Ormel, a następnie zablokować niemieckie drogi odwrotu. Walki były niezwykle ciężkie. Polskie oddziały znajdowały się pod naciskiem zarówno wycofujących się wojsk niemieckich, jak i jednostek próbujących wyrwać się z okrążenia. Przez kilka dni polscy żołnierze bronili swoich pozycji, mając ograniczone możliwości uzupełniania amunicji i zaopatrzenia. Pozycje na Mont Ormel, nazywanym później „Maczugą”, stały się jednym z symboli udziału Polaków w bitwie pod Falaise.
Dywizja poniosła poważne straty. Dla wielu żołnierzy był to pierwszy i zarazem ostatni etap ich drogi przez Francję. Polegli byli początkowo chowani w pobliżu miejsc, w których zginęli. Część tych grobów została później przeniesiona do większych cmentarzy wojennych. Dla przyszłej historii Lommel było to ważne, ponieważ system koncentracji polskich grobów po wojnie objął również żołnierzy, którzy zginęli w różnych miejscach podczas kampanii zachodniej.
Po Falaise – pościg przez Francję
Po zakończeniu bitwy pod Falaise sytuacja na froncie gwałtownie się zmieniła. Niemcy rozpoczęli odwrót na wschód. Alianci przeszli do pościgu. 1. Dywizja Pancerna znalazła się wśród jednostek, które bardzo szybko posuwały się naprzód. Pod koniec sierpnia i na początku września polskie kolumny pancerne pokonywały dziesiątki kilometrów dziennie. Był to zupełnie inny rodzaj wojny niż kilka tygodni wcześniej. Zamiast wielkich, długotrwałych walk o każdą pozycję pojawiła się wojna ruchoma: szybkie przemarsze, zajmowanie kolejnych miejscowości, niszczenie wycofujących się oddziałów niemieckich i zabezpieczanie dróg. 1 Dywizja Pancerna przemieszczała się przez północną Francję w kierunku Belgii. Po dziewięciu dniach pościgu pokonała około 400 kilometrów. Dla żołnierzy oznaczało to również ogromne zmęczenie ludzi i sprzętu. Czołgi wymagały paliwa, amunicji i napraw. Ciężarówki pokonywały setki kilometrów. Mechanicy pracowali niemal bez przerwy. Mimo to dywizja zachowała zdolność bojową. Jej kolejnym celem była Belgia.
6 września 1944 r. – wejście do Belgii
6 września 1944 r. 1. Dywizja Pancerna przekroczyła granicę belgijską. Był to moment o ogromnym znaczeniu dla miejscowej ludności. Belgowie od 1940 r. żyli pod niemiecką okupacją. W wielu miejscowościach wiadomość o zbliżaniu się wojsk alianckich wywoływała spontaniczne manifestacje radości. Polskie czołgi były dla mieszkańców Flandrii widocznym znakiem końca okupacji.
Pierwsze walki miały miejsce w rejonie Ypres i innych miejscowości zachodniej Flandrii. Polacy szybko posuwali się naprzód. 3 Brygada Strzelców zdobyła Ypres, natomiast inne oddziały dywizji prowadziły walki o kolejne miejscowości. W rejonie Tielt Niemcy stawiali silniejszy opór. W walkach pomagał również belgijski ruch oporu. Dla Maczka istotne było, aby wyzwalane miasta nie były niepotrzebnie niszczone. Tam, gdzie było to możliwe, starano się unikać działań artyleryjskich mogących spowodować ofiary wśród ludności cywilnej.
Przez Flandrię
Szlak dywizji prowadził przez kolejne miejscowości Flandrii. Polacy walczyli m.in. w rejonie Roeselare, Tielt, Ruiselede, Aalter i Gandawy, a następnie posuwali się w kierunku północnym. W niektórych miejscowościach Niemcy wycofywali się szybko. W innych walki były ciężkie. Ruch oporu przekazywał informacje o niemieckich pozycjach, drogach i rozmieszczeniu wojsk. Pomoc miejscowej ludności miała również ogromne znaczenie dla polskich żołnierzy.
Wraz z postępem ofensywy pojawiały się kolejne polskie groby. Polegli byli chowani tam, gdzie ginęli. W przyszłości właśnie te rozproszone mogiły miały stać się jednym z powodów utworzenia centralnej polskiej nekropolii w Lommel.
Nie tylko pancerniacy – polskie lotnictwo nad Belgią
W tym miejscu należy rozszerzyć obraz polskiego udziału w wojnie. Polska obecność w Belgii w 1944 r. nie ograniczała się jedynie do 1. Dywizji Pancernej. Nad Belgią i terenami sąsiednimi operowały polskie dywizjony lotnicze wchodzące w skład Royal Air Force. Ich udział rozpoczął się jeszcze przed lądowaniem wojsk alianckich i stanowi osobną część dziejów polskiego udziału w wyzwalaniu Belgii. Wśród Polaków pochowanych później w Lommel znajdują się rowniez lotnicy, którzy zginęli podczas tych działań.
Z Belgii do Holandii
Po wyzwoleniu znacznej części Flandrii 1. Dywizja Pancerna skierowała się w stronę granicy holenderskiej. Jej działania nie zakończyły się w Belgii. Wojna trwała. Niemcy nadal utrzymywali część swoich pozycji, a droga do Holandii i dalej do Niemiec wymagała kolejnych walk.
W październiku 1944 r. Polacy prowadzili działania w rejonie Baarle-Nassau i innych miejscowości pogranicza. Następnie przyszedł jeden z najbardziej znanych epizodów historii dywizji – wyzwolenie Bredy.
29 października 1944 r. polskie oddziały wkroczyły do miasta. Mieszkańcy przyjęli polskich żołnierzy z ogromnym entuzjazmem. Relacje nawiązane wtedy między Polakami i mieszkańcami Bredy przetrwały dziesięciolecia. Breda stała się jednym z najważniejszych miejsc pamięci o gen. Maczku.
Po wyzwoleniu Bredy wojna się nie skończyła. Dywizja kontynuowała działania na terenie Holandii. Żołnierze musieli walczyć w trudnych warunkach terenowych, przy częstych opadach deszczu, na terenach podmokłych i wśród kanałów. Każda kolejna operacja powodowała nowe straty.
Ostatni etap – Niemcy
Wiosną 1945 r. alianci wkroczyli głęboko na terytorium Niemiec. 1 Dywizja Pancerna skierowała się w stronę północnych Niemiec.
Jednym z najbardziej poruszających wydarzeń tej fazy było wyzwolenie obozu dla kobiet w Oberlangen, gdzie przetrzymywano między innymi uczestniczki Powstania Warszawskiego. Dla polskich żołnierzy spotkanie z Polkami więzionymi przez Niemców miało szczególne znaczenie.
Wkrótce dywizja dotarła do Wilhelmshaven, ważnej niemieckiej bazy morskiej, gdzie 8 maja 1945 r. zakończyła swój szlak bojowy. Dla żołnierzy Maczka była to chwila zwycięstwa, ale nie oznaczała końca ich historii.
Zwycięstwo bez powrotu do Polski
W maju 1945 r. wojna w Europie się skończyła. Polscy żołnierze znaleźli się jednak w niezwykle trudnej sytuacji politycznej. Walcząc od 1939 r. przeciwko Niemcom, wierzyli, że zwycięstwo aliantów doprowadzi również do odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości. Tymczasem ustalenia wielkich mocarstw sprawiły, że Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. Dla wielu żołnierzy 1. Dywizji Pancernej powrót do kraju nie był więc oczywisty. Obawiali się, że ich służba w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie może stać się powodem represji w rzadzonej przez komunistow nowej Polsce. Dlatego zwycięstwo w maju 1945 r. miało dla wielu Polaków gorzki wymiar. Wojna została wygrana, ale przyszłość pozostawała niepewna.
1 Dywizja Pancerna po wojnie
Po zakończeniu działań wojennych 1. Dywizja Pancerna nie została natychmiast rozwiązana. Przez kolejne dwa lata pełniła służbę okupacyjną w północno-zachodnich Niemczech, w brytyjskiej strefie okupacyjnej. Żołnierze wykonywali zadania związane z zabezpieczeniem terenu, utrzymaniem porządku i ochroną obiektów. Jednocześnie zajmowali się tysiącami Polaków, którzy znaleźli się na terenie Niemiec po wyzwoleniu obozów koncentracyjnych, obozów pracy i obozów jenieckich. To właśnie w tym okresie powstał niezwykły epizod powojennej historii dywizji – Maczków.
Niemieckie miasto Haren zostało przekształcone w polską enklawę zamieszkaną przez polskich uchodźców, bylych wiezniow obozow koncentracyjnych, przymusowych robotnikow. Poczatkowo miasto nazwano Lwow, miejsca pochodzenia wielu zolnierzy. Miasto otrzymało polską administrację i polskie nazwy ulic. Dla żołnierzy Maczka było to coś więcej niż zwykłe zadanie okupacyjne. Przez pewien czas tworzyli oni namiastkę polskiego świata poza granicami kraju. Lwow przemianowany pozniej na Maczków stał się jednym z symboli powojennego losu Polaków, którzy nie mieli dokąd wracać.
Brytyjskie wladze okupacyjne zadecydowaly o zwrocie miasta Niemcom. Jesienia 1948 roku Polacy musieli opuscic Maczkow.
Demobilizacja
W 1947 r. zakończył się wojskowy rozdział historii 1. Dywizji Pancernej. W czerwcu 1947 r. dywizję przerzucono do Wielkiej Brytanii. Tam przeprowadzono proces demobilizacji i rozbrojenia. Żołnierze musieli podjąć decyzję, co dalej. Mieli zasadniczo dwie możliwości: powrót do komunistycznej Polski albo pozostanie na emigracji. Wielu wybrało to drugie.
Ci, którzy wrócili do Polski
Powrót do Polski nie zawsze oznaczał spokojne rozpoczęcie nowego życia. Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie byli przez władze komunistyczne traktowani z nieufnością. Dla nowego systemu politycznego byli ludźmi, którzy przez lata pozostawali poza kontrolą władz komunistycznych. Niektórzy byli obserwowani przez aparat bezpieczeństwa. Niektórzy mieli problemy z pracą lub awansem. Jeszcze inni, jak np. gen. Franciszek Skibiński – jeden z najbliższych współpracowników Maczka, który po wojnie zdecydował się służyć w Ludowym Wojsku Polskim byli aresztowani i poddawani brutalnemu śledztwu.
Ci, którzy pozostali na Zachodzie
Znaczna część żołnierzy 1. Dywizji Pancernej pozostała na emigracji. Wielu z nich zaczynało życie niemal od zera. Mieli wojskowe doświadczenie, ale niekoniecznie zawód, który można było łatwo wykorzystać w cywilnej gospodarce. Niektórzy pracowali fizycznie, inni podejmowali pracę w usługach, transporcie czy przemyśle. Powstawały polskie organizacje kombatanckie, parafie, szkoły i środowiska emigracyjne. Podobnie było w Belgii. Dla części polskich żołnierzy stała się ona drugim domem.
Los gen. Stanisława Maczka
Sam gen. Stanisław Maczek również nie wrócił na stałe do komunistycznej Polski. Po wojnie pozostał na Zachodzie. W 1945 r. objął dowództwo I Korpusu Polskiego w Wielkiej Brytanii, a następnie pełnił funkcję dowódcy wszystkich polskich wojsk pozostających na Wyspach do czasu ich demobilizacji. Nastepnie rozpoczął życie cywilne. Jego sytuacja była trudna. Władze komunistyczne odebrały mu polskie obywatelstwo. W Wielkiej Brytanii generał nie otrzymał również emerytury generalskiej. Człowiek, który dowodził tysiącami żołnierzy, przejechał w czasie wojny przez Francję, Belgię, Holandię i Niemcy i zakończył szlak bojowy w Wilhelmshaven, po wojnie pracowal jako barman w Edynburgu, gdzie zmarł w 1994 r. w wieku 102 lat.
Pamięć o Maczku w Belgii i Holandii
Z biegiem lat postać Stanisława Maczka stała się jednym z symboli polsko-belgijskiej i polsko-holenderskiej pamięci o II wojnie światowej. W Belgii pamięć o polskich wyzwolicielach zachowała się w wielu miejscowościach. W Holandii szczególne miejsce zajmuje Breda. Tamtejsza pamięć o Polakach jest wyjątkowo silna. Maczek i jego żołnierze stali się częścią lokalnej historii. W wielu miejscach znajdują się pomniki, tablice i nazwy ulic przypominające o polskiej dywizji. Jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ żołnierze, którzy dla Polski pozostali przez wiele lat postaciami częściowo przemilczanymi, w Belgii i Holandii byli pamiętani jako wyzwoliciele.
Pierwsze groby
Wojna pozostawiła po sobie tysiące mogił. Polscy żołnierze polegli w różnych miejscach: we Francji, w Belgii, w Holandii, w Niemczech. Początkowo chowano ich zazwyczaj tam, gdzie zginęli. W rezultacie po zakończeniu wojny polskie groby były rozproszone po setkach miejsc. Niektóre znajdowały się na cmentarzach wojskowych. Inne na cmentarzach cywilnych. Jeszcze inne były pojedynczymi mogiłami w pobliżu miejsca walki. W 1946 r. rozpoczęto proces koncentracji części tych grobów. Jednym z najważniejszych miejsc wybranych dla polskich pochówków stało się Lommel.
Dlaczego powstał Polski Cmentarz Wojenny w Lommel?
8 stycznia 1946 r. rada miejska Lommel zapoznała się z propozycją belgijskiego ministra spraw wewnętrznych dotyczącą zakupu terenu przy drodze do Leopoldsburga. Początkowo planowano tam utworzenie niemieckiego cmentarza wojskowego. Pomysł spotkał się jednak z oporem części mieszkańców. 1 kwietnia 1946 r. państwo belgijskie przejęło teren. Następnie władze miejskie podjęły działania zmierzające do utworzenia na tym obszarze cmentarza alianckiego. W czerwcu 1946 r. rada miejska postanowiła bezpłatnie przekazać państwu około 70 arów ziemi. Teren później powiększono do około jednego hektara. W listopadzie 1946 r. decyzja została zatwierdzona. Rozpoczęto organizowanie nekropolii. W tym samym czasie brytyjska 84th Grave Concentration Unit prowadziła akcję ekshumacji i koncentracji polskich grobów. Do Lommel przeniesiono ostatecznie 257 polskich poległych. Tak powstała największa polska nekropolia wojenna w Belgii.
Kto spoczywa w Lommel?
Największą grupę stanowią żołnierze 1. Dywizji Pancernej. Nie można jednak powiedzieć, że wszystkie 257 osób było pancerniakami. Na cmentarzu pochowano także 24 lotników, w tym dwóch niezidentyfikowanych, oraz trzech członków ruchu oporu, których wcześniej błędnie zaklasyfikowano jako lotników. Oznacza to, że Lommel jest miejscem pamięci o szerszym polskim wysiłku wojennym. Są tam żołnierze walczący w dywizji Maczka, lotnicy Polskich Sił Powietrznych oraz osoby związane z ruchem oporu. Wśród lotników znajdują się m.in. polegli z 301., 305. i 308. Dywizjonu.
Nie wszystkie polskie groby trafiły do Lommel. Leopoldsburg – 27 polskich grobów
Powstanie centralnego cmentarza nie oznaczało przeniesienia tam wszystkich polskich grobów znajdujacych sie na terenie Belgii. W niektórych miejscowościach mieszkańcy chcieli zachować mogiły polskich żołnierzy, którzy zginęli podczas wyzwalania ich miasta. Dlatego część grobów pozostała na miejscu. Jest to istotne również dlatego, że współczesna mapa polskich miejsc pamięci w Belgii nie kończy się tylko na Lommel. Polskie groby można znaleźć w wielu innych miejscowościach Flandrii.
Szczególne znaczenie ma pobliski Leopoldsburg. Trzeba tutaj bardzo wyraźnie odróżnić dwa cmentarze. Istnieje Belgian Military Cemetery, czyli belgijski cmentarz wojskowy, oraz Leopoldsburg War Cemetery, brytyjski cmentarz wojenny. To właśnie na Leopoldsburg War Cemetery znajduje się 27 polskich grobów, ktore sa dowodem na to, że powojenna koncentracja grobów nie objęła wszystkich poległych Polaków.
Lommel jest zatem najwazniejsza polska nekropolia wojenna w Belgii, ale nie jest jedynym miejscem pochowku polskich zolnierzy.
Lommel – miejsce pamięci
Po utworzeniu cmentarza Lommel zaczął pełnić podwójną funkcję. Był miejscem pochówku. Stał się również miejscem pamięci. Z czasem zaczęły się tam odbywać uroczystości rocznicowe. Przyjeżdżali przedstawiciele Polski, Belgii, organizacji kombatanckich i środowisk polonijnych. Wspominano żołnierzy, którzy polegli w Belgii.
Polska społeczność w Belgii od początku traktowała cmentarz jako własne miejsce pamięci. Już w 1947 r. Związek Polaków w Belgii, Okręg Limburgia, zorganizował uroczyste poświęcenie dużego drewnianego krzyża co było ważnym wydarzeniem dla miejscowej Polonii.
Przekazanie opieki stronie polskiej
W pierwszych latach po wojnie status opieki nad cmentarzem nie był jednoznaczny. Początkowo cmentarz pozostawał pod opieką brytyjską. W 1948 r. Brytyjczycy poinformowali Związek Polaków w Belgii, że nie są już właściwym organem do rozstrzygania spraw związanych z cmentarzem. Opiekę przekazano polskiemu konsulatowi w Brukseli.
Rozpoczął się wówczas nowy etap historii nekropolii. Cmentarz stał się również miejscem konfliktu politycznego polskiej emigracji. Po 1945 r. w Belgii funkcjonowały różne środowiska polskie. Jedna część emigracji była związana z dawnymi żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i pozostawała poza kontrolą władz komunistycznych w Warszawie. Druga część była związana z organizacjami utrzymującymi kontakty z Polską Ludową. Cmentarz był dla obu środowisk niezwykle ważny. Spór dotyczył m.in.: prawa do organizowania uroczystosci; sposobu upamietniania poleglych; reprezentowania Polski podczas obchodów; interpretacji udziału żołnierzy gen. Maczka w wojnie.
Dlatego historia cmentarza w latach 1947–1989 jest jednocześnie częścią historii polskiej emigracji politycznej.
Opieka nad polskimi grobami
Współcześnie opieka nad polskimi grobami wojennymi poza granicami kraju jest częścią polityki państwa polskiego dotyczącej ochrony miejsc pamięci. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi i finansuje działania związane z konserwacją, remontami, dokumentacją i ochroną polskich grobów oraz cmentarzy wojennych poza granicami Polski. W działania te zaangażowane są również polskie placówki dyplomatyczne oraz Instytut Pamięci Narodowej. W przypadku Lommel ważną rolę odgrywa także współpraca z władzami miasta. Uroczystości na cmentarzu odbywają się z udziałem przedstawicieli władz belgijskich, polskiej ambasady, organizacji polonijnych, IPN oraz środowisk kombatanckich. Dzięki temu cmentarz nie jest jedynie zabytkiem przeszłości. Pozostaje żywym miejscem pamięci.
Pomnik Mariana Wnuka. Muzeum i sciana placzu
W 1959 r. na cmentarzu pojawił się monumentalny element wystroju autorstwa polskiego rzeźbiarza Mariana Wnuka. Rzeźba przedstawia kobiecą postać z wieńcem laurowym. Pomnik był częścią większej przebudowy i nadania cmentarzowi reprezentacyjnej formy.
W 1994 r. utworzono muzealną część za ścianą pamięci. Cmentarz zaczął więc pełnić nie tylko funkcję miejsca pochówku, ale również miejsca edukacji historycznej. W ten sposób odwiedzający mogą poznać nie tylko nazwiska pochowanych, lecz także historię 1. Dywizji Pancernej i jej udziału w wyzwoleniu Belgii.
Najważniejszym symbolem cmentarza w Lommel pozostaje przesłanie zawarte w jego inskrypcjach: „Za naszą i waszą wolność”. Dla polskich żołnierzy słowa te miały podwójne znaczenie. W 1944 r. walczyli o wyzwolenie Belgii i Holandii, ale walczyli przede wszystkim o wolnosc Polski.
Znaczenie cmentarza dla historii Belgii i Polski
Historia Polskiego Cmentarza Wojennego w Lommel jest historią dwóch narodów. Dla Belgów jest miejscem pamięci o żołnierzach, którzy przybyli z daleka i uczestniczyli w wyzwoleniu ich kraju. Dla Polaków jest miejscem pamięci o pokoleniu, które po utracie ojczyzny w 1939 r. walczyło przez Europę Zachodnią, aby przywrócić jej wolność. Dramat tego pokolenia polegał na tym, że zwycięstwo nad Niemcami nie oznaczało dla nich powrotu do wolnej Polski. Żołnierze gen. Maczka dotarli w 1945 r. do Wilhelmshaven jako zwycięzcy, ale nie mogli zakończyć swojej drogi w Warszawie, Krakowie, Lwowie czy Wilnie. Część z nich pozostała na Zachodzie. Część znalazła nowy dom w Belgii i Holandii. A ci, którzy zginęli, pozostali na zawsze na ziemi, którą pomagali wyzwolić. W tym sensie cmentarz w Lommel jest nie tylko nekropolią. Jest materialnym świadectwem historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, wyzwolenia Belgii, powojennej emigracji polskiej oraz skomplikowanych losów Polski po 1945 r.
Zakonczenie
Na cmentarzu w Lommel nie kończy się historia 1. Dywizji Pancernej. W pewnym sensie dopiero tutaj zaczyna się jej druga historia – historia pamięci. Żołnierze, którzy we wrześniu 1944 r. jechali przez Flandrię, byli częścią wielkiej alianckiej armii. Po wojnie ich groby stały się częścią belgijskiego krajobrazu pamięci. Cmentarz w Lommel powstał dzięki decyzji belgijskich władz i pracy brytyjskich służb wojskowych, ale jego znaczenie zostało ukształtowane przez polskich żołnierzy, polską emigrację i mieszkańców Belgii. Jest więc wspólnym miejscem pamięci polsko-belgijskiej. 257 grobów przypomina nie tylko o śmierci. Przypomina o drodze, która zaczęła się w Polsce we wrześniu 1939 r., prowadziła przez Francję i Wielką Brytanię, następnie przez Normandię, Flandrię, Holandię i Niemcy, a dla wielu polskich żołnierzy nigdy nie zakończyła się powrotem do ojczyzny. Dlatego historię Lommel należy opowiadać równocześnie jako historię wojny, wyzwolenia, emigracji i pamięci.
Gosia Dymna